Ciekawą rzecz zrobiłem z myszą. Tak ona wygląda.
Nie działała prawidłowo. Trzeba było z całej siły naciskać lewy klawisz, walić w niego wręcz, żeby zrozumiała że naciskam.
Inne mysze próbowałem. Każda miała jakieś defekty. Do tej wróciłem, bo ona mi się najbardziej podobała.
Przypomniało mi się jak Mama naprawiła swój kręgosłup.
Może to było coś innego, ale w tamtych rewirach.
Przewróciła się gdzieś na mieście i walnęła bolącym kręgosłupem w ziemię. Potwornie ją to zabolało.
Na drugi dzień ból przeszedł.
Poszła do przychodni, żeby to obejrzeli. Zrobili jej jakieś badania i wyszło, że wszystko jest dobrze.
Walnięcie w chory kręgosłup, go naprawiło!
Walnąłem z całej siły w lewy klawisz myszy! Wcześniej musiałem za każdym razem mocno naciskać. To walnięcie było kilkanaście, albo kilkadziesiąt razy mocniejsze.
Wszystko teraz działa tu doskonale!!!
Już pracuję kilka godzin od ryzykownej próby naprawy i cały czas mysz wszystko rozumie, po lekkim naciśnięciu w klawisz.
Siła chyba ma sens istnienia na tej planecie.
Jakiś jełop ją stworzył i nie tylko planeta wymaga licznych zmian, ale i człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo stwórcy.